Wywrotowe regaty
poniedziałek, 05 października 2009 14:45

W "Akademickim Przeglądzie Sportowym"  pojawił się artykuł o AMP w żeglarstwie: "W tegorocznych Akademickich Mistrzostwach Polski w Żeglarstwie wystartowało prawie 100 ekip. Z pewnością można je zaliczyć do największych tego typu imprez w tej dyscyplinie w Polsce. Regaty odbyły się na jeziorze Niegocin w dniach 21–24 września i były to ostatnie zawody z cyklu AMP w tym roku. Udział w nich był decydujący w ostatecznej klasyfikacji generalnej. "

"W pierwszym dniu pogoda dopisała. Niebo było prawie bezchmurne, a wiatr osiągał prędkość około 3B. Starty eliminacyjne wyłoniły 47 finalistów, których czekał zacięty bój o medale. Pozostałe załogi musiały się zadowolić finałem B, w którym walczyły o miejsca 48–94.
Następnego dnia zmieniła się siła wiatru, który dochodził do 6B. W wielu przypadkach chodziło bardziej o przetrwanie w walce z siłami natury niż o rywalizację. Tego dnia został pobity rekord AMP w żeglarstwie – 29 łódek było wyciąganych przez WOPR. Jeszcze więcej lądowało w wodzie. Niektóre załogi własnym wysiłkiem podnosiły łódki, aby płynąć dalej. Czwarty – ostatni bieg ukończyła ledwie połowa startujących ekip.
Sami zawodnicy tak relacjonowali ten dzień żeglarskich zmagań:
– W czwartym biegu wylądowaliśmy w wodzie. Spowodowane to było drobnym błędem technicznym przy zwrocie przez rufę. Dostaliśmy mocny podmuch wiatru i nie zdążyliśmy przebalastować. Szybko jednak postawiliśmy łódkę, popłynęliśmy i zajęliśmy w tym biegu jeszcze 13. miejsce. Jesteśmy zadowoleni, bo udało nam się ukończyć wszystkie wyścigi w tak ciężkich warunkach – relacjonował Marek Szlachta z Politechniki Krakowskiej.
– Ale była jazda…. adrenalina i extrim na max. Co jakiś czas zimna fala lądowała na mojej twarzy, a my walczyliśmy, żeby utrzymać się na wodzie. Z drugiej strony to jest właśnie to, co kocham w tym sporcie – mówił po wyścigu Łukasz Ostrowski z WSFiZ w Białymstoku.
– Ostro szkwalić zaczęło w drugim biegu, przez co trzykrotnie lądowaliśmy w wodzie. Za pierwszym razem nie pomogło ani poluzowanie grota, ani balast. Pamiętam jedynie jak się łódka wywracała, resztę jakby za mgłą. W każdym razie postawiliśmy ją szybko, w ciągu dwóch minut. Popłynęliśmy dalej, kończąc ten bieg jeszcze na 9. pozycji. Nasza rywalizacja nie trwała jednak długo, w trzecim wyścigu podczas kolejnej wywrotki zgubiliśmy swoją sterniczkę. Nie patrząc na okoliczności podnieśliśmy z kolegą ponownie łódkę. Pomimo wyluzowanych żagli i ustawienia w linii wiatru ciągle płynęliśmy. W środku mieliśmy wannę wody, a wiadro do jej wybierania było już dawno na dnie. W tym samym czasie naszą sterniczkę ratował już WOPR. To była już agonia – robiliśmy, co tylko się dało. Próbowałem wybierać wodę rękoma, na nic się to zdało: w ciągu minuty znowu nas przewróciło. Tym razem nie było już żadnych szans, łódka zrobiła pełnego grzyba. Uratowali nas woprowcy, za co im serdecznie dziękuję! Wszystkie moje rzeczy zatonęły, łącznie z telefonem. Było jednak warto, a udział w tych regatach to z pewnością jedna z tych przygód i chwil, które zawsze będę pamiętał. Za rok na pewno również przyjedziemy, tym razem bogatsi o nowe doświadczenia – wypowiadał się Krzysztof Ostaszewski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. 
Rywalizacja stała na bardzo wysokim poziomie. W regatach startowali bez wątpienia najlepsi studenci-żeglarze. Jak co roku o czołowe miejsca walczyły: Politechnika Gdańska, SGH Warszawa i Politechnika Warszawska. Na ten temat wypowiadał się najlepszy sternik tych mistrzostw – Aleksander Fereniec z Politechniki Gdańskiej: – W eliminacjach słabszy wiatr spowodował, iż walczyliśmy z Karolem Milewskim z SGH Warszawa o pierwsze miejsce, wyprzedzając go minimalnie. W drugim dniu były bardzo ciężkie warunki, udało się na szczęście bez wywrotki. Wyrobiliśmy sobie bezpieczną przewagę i do końca ją utrzymaliśmy. W ostatnich biegach pilnowaliśmy naszych bezpośrednich rywali, przede wszystkim Kuby Pawluka i Tobiasza Zajączkowskiego. W tamtym roku byliśmy drudzy indywidualnie, ale zajęliśmy pierwsze miejsce drużynowo przed Politechniką Warszawską. Dzisiaj role się odwróciły, jak to bywa w sporcie.
Za realizację oraz sprawny przebieg tych mistrzostw kolejny raz odpowiadał AZS Środowisko Warszawa. Według uczestników, organizacja całej imprezy przebiegała bez najmniejszych zarzutów. Kwestią kontrowersyjną było dopuszczenie do wspólnej rywalizacji łódek standard i sport.
Jedna z inicjatorek zmian w regulaminie rozgrywek z poprzedniego roku Małgorzata ,,Żaba” Zakrzewska tak powiedziała: – W tamtym roku złożyłam konstruktywny wniosek w tej kwestii do Zarządu Głównego AZS. Został on rozpatrzony pozytywnie i miały nastąpić zmiany w przepisach. Niestety w tym samym czasie zmieniły się przepisy ogólne klasy omega, według których za klasę standard uważa się łódkę ważącą powyżej 280 kilogramów. Jest to z pewnością niesprawiedliwe w stosunku do ekip, które nie posiadają profesjonalnego sprzętu. Istnieją jednak przypadki, a takim jest Bartek Milewski, z SGH, który zajął piąte miejsce na omedze wypożyczonej z Wilkas.
Akademickie Mistrzostwa Polski w żeglarstwie były z pewnością ciekawym, ekscytującym i pełnym wrażeń widowiskiem. Według wielu uczestników jest to najlepsza impreza z cyklu AMP. Szkoda tylko, że nie udostępniono kibicom, trenerom, obserwatorom i prasie możliwości oglądania wyścigów. Dobrym pomysłem na przyszłość mogłoby być np. uruchomienie statku turystycznego AZS. Uatrakcyjniłoby to znacznie zawody i zwiększyło zainteresowanie rywalizacją akademików. "
Sebastian Humbla Akademicki Przegląd Sportowy
 

 

Newsletter

Imię:
E-mail:
2+2=

SMS pogodowy

Eliminacje 2012

21 kwietnia Wilkasy

22 kwietnia Wilkasy

18 maja Nieporęt

1 czerwca Nieporęt

29 czerwca Wilkasy

6-7 września Wilkasy

12 października Nieporęt (finał)